czwartek, 11 czerwca 2015

"Nad życie" ~Rozdział drugi~

                                                  (.....)

-Violu, co się stało? - zapytał zatroskany chłopak podchodząc do mnie
-Nic - skłamałam spuszczając głowę, a on bez słowa objął mnie. Poczułam się znacznie lepiej, lecz i tak bardzo się bałam. Wiedziałam, że znowu mogę go stracić, przez co nie mogłam powstrzymać łez
-Skarbie, co się dzieje? - zapytał -Dlaczego płaczesz? - martwił się. Szybko pozbyłam się ich i spojrzałam mu w oczy
-Nie przejmuj się, nic mi nie jest - zapewniałam go
-Pokłóciłaś się z kimś? - nie odpowiedziałam -Przecież możesz mi ufać
-Wiem o tym - pogłaskałam go po policzku
-Więc? - nalegał, a ja znowu poczułam w sobie ból
-Nie ważne Leon, za chwilę wrócę - zmieniłam temat po czym wyszłam z pokoju.
**Leon**
Zostałem sam w pomieszczeniu. Wahałem się, ale w końcu wziąłem jej telefon do ręki i sprawdziłem wiadomości. Miałem świadomość tego co robię, ale nie znałem innego wyjścia. Nie mogłem pozwolić, aby ktoś ją skrzywdził.
   Kiedy odczytałem SMS'a bardzo się zaniepokoiłem. Odłożyłem komórkę na miejsce i zacząłem zastanawiać się nad tym wszystkim, już rozumiałem dlaczego Viola się tak zachowywała. Do pokoju weszła moja ukochana, która wciąż wyglądała na smutną. Stanąłem naprzeciwko niej
-Kochanie, wiem, że nie powinienem, ale przeczytałem tą wiadomość - przyznałem, a ona spojrzała na mnie przestraszona
-Leon, dlaczego to zrobiłeś? - zapytała zawiedziona
-Bo się o Ciebie martwię - odparłem patrząc jej głęboko w oczy. Miałem nadzieję, że chociaż trochę podniesie ją to na duchu i choć na chwilę zapomni o tym wszystkim. Znam ją i wiem, że dotknęła ją ta wiadomość, dlatego ja także poczułem się przygnębiony. Zobaczyłam jak bacznie mi się przygląda, a z jej oczu odczytałem fascynację i ukojenie. Wyglądała jakby była zaczarowana, na co lekko się uśmiechnąłem, a ona się momentalnie otrząsnęła. Jej policzki nabrały różowego odcienia.
-Przepraszam - powiedziała skrępowana
-Już ci mówiłem, że nie masz mnie za co przepraszać - powiedziałem -Lubię kiedy na mnie patrzysz - przyznałem starając się poprawić jej humor
-T-tak, ale ... - urwała, a do jej oczu zaczęły napływać łzy -Boję się, że znowu się od siebie oddalimy, a ja nie potrafię kolejny raz przez to przechodzić - mocno ją do siebie przyciągnąłem
-Nie rozstaniemy się już więcej - zapewniałem -Nikt i nic nas nie rozdzieli - głaskałem ją po włosach
-Leon
-Tak? - zapytałem troskliwie
-Myślisz, że to Gery napisała tego SMS'a?
-Nie wiem, ale z tego wynika, że tak - stwierdziłem, a ona wypuściła się z moich objęć
-Nie chce wierzyć, że to była ona. Sądziłam, że się zmieniła, że zrozumiała swoje błędy - powiedziała smutno.
    Wiedziałem, że Viola tak stwierdzi, jest za dobra. Za to ja jestem prawie pewien, że to Gery. Jest zdolna do takich rzeczy. Też miałem nadzieję, że żałowała tego co zrobiła, ale najwyraźniej nie wszyscy ludzie się zmieniają. Nie mam zamiaru dawać jej taryfy ulgowej, nie pozwolę jej, ani nikomu innemu skrzywdzić Violetty.
-Kochanie pokaż tego SMS'a - dziewczyna posłusznie podała mi swoją komórkę. Wyciągnąłem także swój telefon i porównałem numery -Zgadza się - zauważyłem -Nie masz jej numeru?
-Jakoś się nie złożyło - powiedziała -Ale .. może ktoś napisał to z jej telefonu, to nie musiała być ona  - broniła dziewczynę
-Więc się tego dowiemy - rzekłem
-Jak to? - zapytała nieświadoma
-Pójdę z nią porozmawiać - wyjaśniłem
-Nie rób tego Leon - poprosiła -A jeśli to naprawdę ona? Widziałeś co napisała w SMS'ie
-Nie obchodzi mnie to, dla mnie liczysz się tylko ty - powiedziałem, a ona mimowolnie się uśmiechnęła
-W porządku - uległa -Ale idę tam razem z tobą
-Na pewno?
-Tak
-Czekaj, najpierw dowiem się gdzie jest - wziąłem urządzenie do ręki i zadzwoniłem do brunetki
-Halo? - odezwała się
-Gery, musimy porozmawiać, gdzie teraz jesteś?
-W studiu - odparła -A coś się stało? - bez słowa rozłączyłem się
-Chodźmy - złapałem Violettę za rękę
**Violetta**
Ruszyliśmy do salonu, gdzie zastaliśmy mojego ojca
-Dokąd się wybieracie? - zapytał podejrzliwie
-Tato, idziemy poszukać Gery - odparłam
-Coś się stało? - zaczął
-Nie - powiedziałam krótko, a on spojrzał na mnie zdziwiony. Nie zabrzmiałam zbyt wiarygodnie
-Nic się nie stało, po prostu chcemy się od niej czegoś dowiedzieć - uratował mnie Leon -Musimy z nią tylko porozmawiać, nic więcej - dodał
-No dobrze, ale wróć na kolacje - zwrócił się do mnie
-A czy Leon może z nami zjeść? - zapytałam
-Tak, pewnie - odparł bez wahania, a my wyszliśmy z mieszkania.
   Pogoda było bardzo ładna, nie było ani za ciepło, ani za zimno. Co jakiś czas powiewał lekki, ale przyjemny wiatr, który kołysał liście drzew. Jednak ciągle nie mogłam przestać myśleć o tym wszystkim.
 -Mam nadzieję, że wszystko się wyjaśni - przerwałam ciszę
-Tak, ja też - odparł -Ale jeśli okaże się, że to ona, to nigdy więcej nie pozwolę jej się do Ciebie zbliżyć - rzekł stanowczo. Cieszyłam się, że się tak o mnie martwi, jednak nie chciałam, aby trzeba było podejmować takie kroki.
   Ani się obejrzałam, a już byliśmy na miejscu. Stanęliśmy przed wejściem
-Trochę się boję - przyznałam
-Jestem i zawszę będę przy tobie - powiedział odwracając głowę w moją stronę. Puścił moją rękę i zamiast tego objął mnie ramieniem. Weszliśmy do środka. Szukałam wzrokiem brunetki, ale Leon uprzedził mnie i znalazł ją pierwszy. Rozmawiała z grupką uczniów stojąc tyłem do nas. Podeszliśmy do niej
-Gery - zaczął, a ona odwróciła się
-O, hej - jej towarzysze odeszli i zostaliśmy tylko we trójkę. Zwróciła na mnie wzrok, przez co poczułam wewnętrzny lęk. Mocniej wtuliłam się w Leona, co jeszcze bardziej zirytowało brunetkę.
-Pisałaś dzisiaj do Violetty? - zapytał wprost
-Nie, skąd ten pomysł? - spojrzała na niego niewinnym wzrokiem
-Nie kłam - rzucił przymrużając oczy
-O co ci chodzi? Nie wiem dlaczego jesteś taki wobec mnie. Myślałam, że między nami jest w porządku
-Było tak, dopóki nie zaczęłaś pisać do Violetty jakiś chorych wiadomości - coraz bardziej się denerwował
-Nie mam pojęcia o czym mówisz, w ogóle nie wierze, ze podejrzewasz mnie o takie rzeczy - zarzuciła. Wyglądała jakby zaraz miała się rozpłakać, lecz nie dostrzegałam szczerości w tym wszystkim.
-Daj sobie spokój rozumiesz? Jeśli jeszcze raz do niej napiszesz to możesz się już nigdy więcej nie zbliżać się ani do Violetty, ani do mnie - odparł -A Clement o wszystkim się dowie
-Jesteś niesprawiedliwy Leon! - krzyknęła
-Mam to gdzieś. Kto inny miałby pisać takie wiadomości? - podchwycił, a ona bezradnie wzruszyła ramionami -No właśnie
-Jak zwykle wierzysz jej, a nie mnie! Pewnie namówiła kogoś żeby to napisał podszywając się pode mnie ! - to był już szczyt wszystkiego. Jak widać Gery w ogóle się nie zmieniła i teraz byłam już pewna, że to ona do mnie napisała
-Dlaczego wymyślasz takie rzeczy? - zapytałam -Po co miałabym to robić?
-Choćby po to, żeby mieć Leona tylko dla siebie -  zauważyła
-Co?
-To co słyszałaś
-Violetta nie musi sobie niczego udowadniać, bo wie, że kocham tylko ją - wtrącił chłopak, a brunetka wyraźnie posmutniała. Zrobiło mi jej się trochę szkoda, jednak i tak uważałam, że to co robi jest okropne.
-Nie rozumiem, ona Cię ciągle krzywdzi, a ty nadal jej wybaczasz, dlaczego? Ona nie jest Ciebie warta! Jest zwykłą bezuczuciową idiotką, która kiedy tylko pstryknie palcem to już ma tłum chłopaków u swoich stóp - te słowa bardzo mnie dotknęły. Nie mogłam uwierzyć, że aż tak mnie nienawidzi.
-Dość - krzyknął -Nie masz prawa tak o niej mówić - wycedził przez zaciśnięte zęby
-Czego? Prawdy? Ona cię zwyczajnie wykorzystuje - nie mogłam tego dłużej słuchać i wypuszczając się z objęć Leona zaczęłam biec do drzwi.
-Nie zbliżaj się do nas więcej - powiedział do Gery i zaczął biec za mną -Violu - słyszałam za sobą.      Dopiero kiedy znalazłam się na zewnątrz zwolniłam kroku i usiadłam na ławce. Moje oczy wypełniały łzy. W końcu chłopak znalazł się obok mnie -Nie przejmuj się nią - pocieszał mnie -Ona nic o tobie nie wie, nie wie tego co ja.
-Ona ma racje - zaczęłam -Nie zasługuję na Ciebie
-To nie prawda. Masz ogromne serce, zawsze chętnie wszystkim pomagasz i nigdy nie zostawiasz nikogo w potrzebie. Nie znam tak wspaniałej osoby jak ty. Jesteś niesamowita i za to właśnie Cię kocham - wyznał, a ja pogłaskałam go po policzku
-Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu - przyznałam, a on spojrzał mi w oczy
-A ja nie mógłbym bez Ciebie żyć, bo jesteś całym moim światem - wyznał, a ja mimowolnie się uśmiechnęłam -Nie smuć się już więcej dobrze? - przytulił mnie.
   Poczułam się bezpieczna i wiedziałam, że nic mi przy nim nie grozi. Złagodził cały ból. Smutek i przygnębienie rozpłynęły się w powietrzu, a moje serce wypełniło miłość i szczęście. Nie wierzyłam, że aż tak na mnie działa
-Kocham Cię - wydusiłam
-Ja Ciebie też - powiedział po czym wypuścił mnie z objęć. Zobaczyłam, że słońce powoli zaczęło zachodzić.
-Chodźmy już - odparłam, a on splótł nasze palce i ruszyliśmy w stronę mojego domu
      Kiedy w końcu znaleźliśmy się na miejscu weszliśmy do środka. Gdy zamknęliśmy za sobą drzwi wszyscy odwrócili głowy
-Już jesteście - zauważyła Angie -Siadajcie - szatyn spojrzał na wyświetlacz telefonu sprawdzając godzinę
-Już tak późno? - zapytał z niedowierzaniem i cofnął się do drzwi
-Jest dopiero 20:00 - zdziwiłam się podchodząc do niego
-Wybacz, ale nie mogę zostać. Mój ojciec miał dzisiaj powiedzieć mi coś ważnego i zaraz powinien wrócić do domu - wyjaśnił, a ja posmutniałam -Jutro się zobaczymy - uspokoił mnie
-Chciałabym żebyś został - rzekłam próbując go przekonać. Zamiast tego pocałował mnie w policzek
-Wiesz jak Cię kocham - powiedział, co poskutkowało głośnym chrząknięciem mojego ojca. Oboje się uśmiechnęliśmy -Do jutra - posłał mi buziaka po czym wyszedł z mieszkania, a ja dołączyłam do reszty domowników. Oczywiście nie obeszło się bez uśmiechów Ludmi, Angie i Fede oraz grymasów mojego taty.
**Następny dzień**
Obudził mnie dźwięk mojego telefonu. Podniosłam zaspane powieki i wzięłam urządzenie do ręki. Zobaczyłam, że dostałam wiadomość
~Od Leon~
Violu, musimy się spotkać, to naprawdę bardzo ważne. Przyjdź do naszego miejsca o 12:00.

Trochę zaniepokoiłam się tym SMS'em, ale jeszcze bardziej tym, że była już 11:20. Nie wiem jak mogłam tak długo spać, to pewnie przez te wczorajsze wydarzenia.
  Zerwałam się z łózka i szybko poszłam do łazienki. Przygotowałam się jak najszybciej mogłam i w końcu kiedy byłam już gotowa wzięłam telefon z pokoju i poszłam na miejsce spotkania.
   Zastałam Leona siedzącego na ławce, jego mina nie wróżyła nic dobrego. Gdy mnie zobaczył od razu zerwał się z miejsca i objął mnie.
-Co się dzieje kochanie? - zapytałam zmartwiona odsuwając się od niego, a on gestem ręki zaproponował abyśmy usiedli. Gdy wykonaliśmy polecenie złapał mnie za rękę, która leżała na oparciu ławki. Z jego oczu odczytałam smutek i rozczarowanie, przez co bardzo się zmartwiłam.

                                                 
                                                    ********************************
Hej, ten rozdział był dosyć długi :D Mam nadzieję, że nie zasnęliście w trakcie. Wstawiłam go wcześniej, ponieważ było dużo komentarzy pod tamtym rozdziałem, Gracias ♥  Jeśli wam się podobało, to wiecie co robić :)  Jak myślicie? Jaką tajemnicę skrywa Leon? Możecie zgadywać, no, ale dowiecie się tego dopiero w następnym wpisie :D  Jego data będzie oczywiście zależała w jakimś stopniu od was :D Zamierzam wstawić go może w poniedziałek (wcześniej lub później) ale jeśli się postaracie, to może uda mi się dodać go wcześniej :*  Tak wgl to jutro finał Violetty :c Te 3 niezwykłe lata pozostaną na zawsze w moim sercu ♥ No, ale nie ma co się smucić, zawsze można oglądać od początku :D No, dobra kończę już :D  Dziękuje wszystkim za komentarze i oczywiście proszę o dalsze popieranie tej czynności :*


                                                    KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ

2 komentarze:

  1. Hejka:*
    Jestem pierwsza jeej. Przepraszam ale nie mam dzisiaj humoru, dlaczego? Bo jutro koniec Violetty i nie mogę się z tym pogodzić ;< Ale spokojnie nie będę cię nudziła moimi zmartwieniami. Co do rozdziału to jest genialny! Lepszy od pierwszego. Cudo, talent, talent i jeszcze raz talent! Jestem ciekawa co León powie Vilu. Gery jak ja jej nie lubię -,- Grrr.. niech zostawi Viole w spokoju! Życzę weny i czekam na next mam nadzieje że szybko go dodasz.

    P.S Poszukam w internecie sama, spoko. Chodzi o moje pytanie, sama wiesz ;)
    P.S Zapraszam cię do mnie ~ http://violetta-nasza-magiczna.blogspot.com/

    Pozdrawiam Sandra<33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Oczywiście wpadnę na bloga, wczoraj nie miałam czasu, ale dzisiaj zajrzę :*

      Usuń